z archiwum MUWIT.pl
Niemcowej już nie ma - wyjazd wspomnieniowy
Skoro siostra mówi "ej, pojedźmy na Niemcową". To po prostu wsiadasz i jedziesz :) Co prawda, auto jest niewielką Pandą, a Niemcowa (chatka studencka z dawnych czasów) jest już zamknięta).
Zdjęć z objazdu pogranicza będzie więcej, tylko dajcie mi trochę czasu :)
Bo to nie tylko cerkiew w Dubnem, ale i Leluchów, Powroźnik (tak Unesco się kłania), cerkwie w Muszynie Złockie i Miliku... Ale też ruiny zamku Plavec (na Słowacji), i kirkut (cmentarz żydowski w Plavnicy).
No i przejazd terenową Pandzią przez przełęcz nad Sulinem. (tu objawiła się moja nieznajomość słowackiego, która twierdziła, że Sedlo to wieś, a nie przełęcz...).
I wydaje mi się, że efektem tego objazdu jest właśnie rezygnacja z MUWITu jako witryny krajoznawczej. Obfitość materiałów mnie przerosła po prostu. Bo wypadałoby wspomnieć o fenomenalnym wyprazanym syrze w barze u Ditricha (Mnisek nad Popradom), wielkiej łani, która stała przy drodze (niegdyś drodze przelotowej na Węgry, gdzie jeździły TIRy).
O fenomenalnym domku "Pod Kamiennym Groniem", gdzie nocowałyśmy. I o dziwnym słowackim zwyczaju, zamkniętych restauracji w sezonie (w niedzielę około 18.00).
Przynajmniej tyle, że zamknięte były z widokiem na skansen i zamek w Starej Lubovni...
z archiwum MUWIT.pl
UNESCO
Powroźnik | cerkiew drewniana
Kezmarok
Trvdosin
Lestiny
Hronsek
Bodruzal
Ladomirova
Ruska Bystra
Powiązane treści MUWITowe
Zabytki Unesco
Absolutną perłą regionu jest cerkiew w Powroźniku. Kiedy zaczynałam jeździć w Beskid Sądecki, niszczała sobie w kępie drzew (nieczynna i nieużytkowana).
Obok lśnił nowością murowany kościół. Dziś tłumy turystów, autokary z kuracjuszami... a cerkiew stoi otworem dla zwiedzających. Z zewnątrz - idealna. Wewnątrz... oszałamiająca (szczególnie malowidła w zakrystii, gdzie wpuszcza przewodnik, Paweł Kącki. Dziś bowiem cerkiew ma status muzeum, a nie świątyni.)
Po słowackiej stronie docenione drewniane świątynie to dwa kościoły rzymskokatolickie Hervartov i Trvdosin), trzy protestanckie (Kezmarok, Lestiny i Hronsek) oraz trzy cerkwie greckokatolickie (Bodruzal, Ladomirova i Ruska Bystra), pochodzące z czasów od XVI do XVIII wieku. Z tym, że w dolinie Popradu leży jedynie Kezmarok.
z archiwum MUWIT.pl
Romowie na Sądecczyźnie
Tu zdjęć nie będzie. Za to będzie recenzja książki "Kamień" Kuźmińskich. Świetny etnokryminał, ale też książka prawdziwa, obnażająca straszną rzeczywistość Romów (Cyganów. Po polskiej stronie osady romskie - cygańskie, były onegdaj w Łącku. Po stronie słowackiej zaś - jest na pewno jedna (we Frićce, obok drewnianego kościoła).
Dlaczego o tym wspominam? Bo, niestety, takie osady (choć kolorowe kulturowo) lepiej omijać z daleka. A na pewno, jeśli się jest samemu (że o samotnej kobiecie nie wspomnę w ogóle...).
. Kiedy byłam we Frićce dawno temu, ze znajomym z Anglii, który samochodu nie zamykał nigdy... W żadnym dużym mieście, ani nawet na osiedlu robotniczym... - tu wspomniany samochód zamknął. Byliśmy tam dosłownie (we Frićce) kilkanaście minut, a niepokój i strach towarzyszą mi do dziś, gdy tylko przypomnę sobie o tej o sytuacji.
Brzydka to powieść, ale jakżesz potrzebna. Z tym, że nie jest to powieść dla każdego - o ile Ślebodę można poklecać każdemu, o tyle Kamień dotyka tematyki wyrzuconej poza nawias społeczeństwa. Gorali z Zakopanego zna prawie każdy. Niekoniecznie osobiście. Ślebodę można zatem czytać jako kryminał.
Natomiast z Romami (Cyganami) jest inaczej. Niby każdy zna stereotypy. Każdy słyszał i każdy wie. Ale ... ilu z nas zna choć jednego Roma? Miałam niegdyś przyjemność mieszkać w Ochotnicy, gdzie znajduje się jedna z osad cygańskich (co ciekawe - Ci ochotniccy sami siebie nazywają Cyganami i wcale nie czują się obrażeni. I choć mieszkałam tam prawie kilka lat, nie udało mi się (a bardzo chciałam, bo byłam początkującą etnografką z ambicjami :) przekroczyć magicznej bariery swój-obcy.
I to nie jest tak, ze każdy Cygan to złodziej. To tak jakby powiedzieć, ze każdy Polak to pijak. Tylko, że my staramy się bronić przed tymi stereotypami, udowadniamiy że tak nie est (lub olewamy stereotypy, bo jesteśmy u siebie).
A Romowie nie są. Nigdzie nie są "u siebie" bo to naród koczowniczy. Wszędzie są obcy (a więc: źli, bandyci, złodzieje i jeszcze kilkadziesiąt inwektyw dałoby się tu dołożyć).
My staramy się bronić, a cyganie (Romowie) zamykają się w swoich enklawach.
I nawet w tej opinii, będąc absolutnie przeciwna stereotypom, podzieliłam świat na biały i czarny, "nasz" i Romów. To wielka niesprawiedliwość z mojej strony, ale to tylko świadczy o tym, że Kuźmińscy w Kamieniu piszą samą prawdę. Przykrą, brudną, złą, ale prawdę.
Link |
nakanapie.pl
z archiwum MUWIT.pl
Jedna z trzech na świecie
Żegiestów nie wytrzymuje konkurencji drewnianych świątyń połemkowskich w okolicznych dolinach (szlak Architektury Drewnianej), a przecież cerkiew tutejsza jest unikatowa tak bardzo, że bardziej już być nie może. Tego typu świątynie zachowały się jedynie w Europie Środkowo-Wschodniej i jest ich ponoć tylko trzy w Europie. Co więcej - cerkiew została wybudowana dla grekokatolików (a nie zaadoptowana do ich obrządku).
Nigdy jednak nie była użytkowana w obrządku, dla którego została stworzona. Nigdy również nie została ukończona. Budowę cerkwi przerwała II Wojna światowa, a po wojnie już nie było komu kończyć budowy. Nie było też dla kogo - grekokatolicy zostali wysiedleni (w ramach brutalnej akcji Wisła).
Warto o tym pamiętać, bo większość z nas kojarzy akcję Wisła z wysiedleniami z Łemkowszczyzny oraz Bojkowszczyzny. Zapominamy, że dotyczyła ona również prawosławnych i grekokatolików zamieszkałych na terenach tzw. Rusi Szlachtowskiej (Jaworki i Szlachtowa) oraz w wielu wsiach Nadpopradzia. Tu przebiegała nieco mniej brutalnie, przez co o wysiedleniach z tych okolic, jakoś się nie wspomina.
Powyższe informacje pochodzą z tzw. wywiadu środowiskowego, bo bez rzetelnych badań terenowych (przepraszam za to moje zboczenie etnograficzne) prawdy się raczej nie dojdzie. Na stronie parafii jest bowiem napisane, że cerkiew została wybudowana w latach 1917-1925, co nieco kłóci się z informacją miejscową, że budowę przerwała II WŚ. Jest zbudowana w typie bojkowskim (czyli podobna do tych w Bieszczadach), a jej unikatowość określa budulec - czyli cegła i kamień. Cerkwie bojkowskie (podobnie zresztą jak większość łemkowskich z tamtego okresu) budowane były z drewna, jako najłatwiej dostępnego budulca.
Cerkiew grekokatolicka pw. św. Michała Archanioła została konsekrowana w roku 1928, zaś po wojnie przekształcona w kościół rzymskokatolicki (pod wezwaniem św. Anny).
Przez długie lata był zaniedbywany, aż w końcu doczekał się gruntownej renowacji w latach 1980-1985. Świątynia zbudowana jest z kamienia i cegły, dach przykryty blachą. Budynek zwieńczają trzy kopuły (cerkiew trójdzielna) z drewnianymi wieżyczkami (niestety dach wymaga renowacji).
Warto wejść do środka (kościół jest praktycznie cały czas otwarty) , jak również zobaczyć krucyfiks na zewnętrznej ścianie prezbiterium (na zewnątrz kościoła), autorstwa Z. Janczury. Osobiście nie spotkałam jeszcze tak przejmującego wizerunku Chrystusa ukrzyżowanego.
z archiwum MUWIT.pl
Mapa regionu
Mapa regionu jest wesołą twórczością własną. Dokładniej rzecz ujmując - jest albo mapą na Guglach, albo zrzutem ekranu z tychże map. Dotyczy wybranego regionu.
Legenda zaś jest następująca. Główna atrakcja jest oznaczona "ikonkami wyróżniającymi się". Mogą to być domy podcieniowe, architektura drewniana, lub inne atrakcje turystyczne danego regionu.
Fioletowe i burgundowe ikonki sugerują iż jest to atrakcja wyjatkowa. Albo taka, ktorą ja, egoistycznie, uznałam za wyjątkową, albo zwyczajnie "wisi mi" na mojej liście. Albo nie wisi -ale ją prostu lubię, bądź uważam za wartą powrotu. Wszelakie drewniaki oznaczone są rombem wkolorze brązowym. Im intesywniejszy braz, tym ładniejszy drewniak. No chyba, że drewniak mi wisi - to wtedy jest w burgundzie :)
Pozostałe ikonki sugerują, że jest tam "coś". Coś co jest: a) fajne b) ładne c) warte zobaczenia d) lokalną atrakcją e) inne. To coś może być: wiatrakiem, zamkiem, muzeum, latarnią morską, czy czymś zupełnie innym. Prawdopodobnie nie będzie to atrakcja komercyjna. No chyba, że będzie.
Mapa jest poglądowa - bo nie ma większej przyjemności, niż odrywanie po swojemu. Ale nie ma większego bezsensu, niż wyważanie otwartych drzwi. Zrobiłam tą mapkę dla siebie. Ale ponieważ czasami bywam miła, to się dzielę.
Więcej |
Ta sama mapa na Guglach - wersja robocza
