Europa Południowa
Ciekawostki regionalne



BOŻE NARODZENIE- TRADYCJE
Psotne diabełki
Kalikantzari to legendarne psotne duszki, które pojawiają się na Cyprze podczas Świąt, aby zakłócić bożonarodzeniowy spokój. Zwinne istoty wspinają się na dachy w celu wtargnięcia do domów przez komin. Odstraszyć je może tylko dym z komina. Diabełki potrafią siedzieć godzinami płacząc i zawodząc, aby je wpuścić do środka. Jeśli to nie poskutkuje, przebierają się za ludzi i pukają do drzwi. Ale potrafią liczyć tylko do dwóch- więc bardzo łatwo rozpoznać kalikantzari. Nie należy otwierać, jeśli nie usłyszymy trzeciego puknięcia. Jeśli jednak kalikantzari dostanie się do domu- potrafi narobić wiele szkód. Najgorszą jest chyba zniszczenie posagu panny młodej. A to właśnie małe upiory lubią robić najbardziej.

Święty Bazyli na Cyprze

Zgodnie z cypryjską tradycją to właśnie Św. Bazyli przynosi dzieciom prezenty- w Nowy Rok. Jednakże również św. Mikołaj przybył na Wyspę i pojawia się tam zawsze 24 grudnia. I tak dzieci cypryjskie dostają prezenty zarówno od Mikołaja jak i Bazylego
Będąc na Cyprze w Nowy Rok, warto uśmiechnąć się do św. Bazylego, który ponoć przynosi szczęście. Kobiety mogą sprawdzić w Noc Sylwestrową, czy ich mężczyzna naprawdę je kocha. Wystarczy wrzucić w ogień gałązkę oliwną i jeśli ta zacznie tańczyć i skwierczeć- wszystko w porządku.

W Hiszpani- Trzej Królowie

Trzej Królowie, którzy w Hiszpanii pełnią rolę św. Mikołaja, mają już stronę internetową, na którą dzieci mogą wysyłać e-maile. W Hiszpanii znana jest tradycja choinki i świętego Mikołaja, ale nie ma zwyczaju ofiarowywania prezentów w wieczór wigilijny. Podarunki świąteczne przynoszą Trzej Królowie, którzy przybywają ze Wschodu na wielbłądach. Wieczorem w przeddzień przyjazdu Trzech Króli dzieci wystawiają w ogrodzie lub na balkonie miseczki z wodą i poczęstunek dla wielbłądów, a obok stawiają buty. Następnego dnia widzą miseczki puste, a buty- pełne prezentów. Niegrzecznym dzieciom Królowie przynoszą węgiel, dziś- specjalnie produkowany z cukru węgiel jadalny. Internetowa strona dla Mędrców ze Wschodu powstała dzięki mieszkańcom miasta Ibi, którzy utrzymują się głównie z produkcji zabawek. Oprócz zamówień na prezenty można w e-mailach prosić o przysłanie spersonalizowanych życzeń oraz napomnień dla niezbyt grzecznych dzieci, z radami, jak mogą poprawić swoje zachowanie. Wystarczy wejść na stronę internetową www.lacasadelosreyesmagos.com. Można na niej również znaleźć informacje o trzech monarchach ze Wschodu, ich roli, a nawet zobaczyć ich pałace.
Tradycyjne cypryjskie potrawy:
Będąc na Cyprze w grudniu trzeba poddać się miejscowym świątecznym tradycjom kulinarnym. Chociaż minęły już czasy, kiedy każdy Cypryjczyk tuczył prosię specjalnie na świąteczny stół, nadal króluje wieprzowina.
Lountza- polędwica podawana grillowanym kozim serem halloumi
loukanika- wędzone kiełbaski
Bożonarodzeniowe ciasto cypryjskie- bazuje na recepturze brytyjskiego "Christmas pudding", wzbogacone cypryjskim briy
Kourambiedes- lukrowane ciasteczka z migdałami
Vassilopitta- tradycyjny wypiek przyrządzany na Dzień św. Bazylego (Nowy Rok). Ciasto kroi się na kawałki i dzieli pomiędzy członków rodziny w kolejności od najstarszego do najmłodszego. Kto znajdzie monetę w swoim kawałku, tego szczęście nie opuści przez cały rok.
Wina cypryjskie

Historia win cypryjskich sięga 2000 lat p.n.e. Tradycja uprawiania winorośli przybyła na Cypr wraz z osadnikami. W przeszłości wina cypryjskie były tak wysoko cenione, że pili je faraonowie egipscy, król Salomon opisywał je w swoich poematach, a ich wysoka jakość doceniana była przez Greków i Rzymian. Wino ma również swoje miejsce w mitologii- kult boga Dionizosa, który nauczył ludzi wytwarzać wino. Dziś można oglądać w Willi Dionizosa w Pafos mozaiki przedstawiające kult picia wina. Wiele osób twierdzi, że takie znane wina jak Tokaj, czy Madera bazują na cypryjskich recepturach.

Dziś na Cyprze przeważają dwie odmiany winorośli: Mavro o czarnych gronach, z których robi się wina czerwone i Xinisteri, z których robi się wina białe. Aktualnie produkcją wina na Cyprze zajmują się 4 wielkie przedsiębiorstwa z Limassol (Keo, Loel, Etko, Soda) i około 20 mniejszych, regionalnych. Na wyspie uprawia się Cabernet Sauvignon, Cabernet Franc, Grenache, Carignan Noir, Mataro. Winnice można spotkać niemal wszędzie, najwięcej jednak w górach Troodos i regionie Limassol. Najsłynniejszym winem cypryjskim jest słodka Commiaria. Opisywali ją już greccy poeci Hezjod i Eurypides- wówczas zwana była "Cyprus Nama", czyli "Matka". To wino było protoplastą późniejszej Commiarii. Ryszard Lwie Serce, który przybył na Cypr w XII wieku, objął wyspę w posiadanie i postanowił się tu ożenić. Rozrywkowemu królowi wyprawiono w Limassol huczne wesele. Tak upodobał sobie weselne wino, Commiarię, że nazwał je "Winem Królów, Królem Win". Podobno zbyt duża ilość wypitej Commiarii przeszkodziła królowi w spełnieniu obowiązków nocy poślubnej. Produkcją Commiarii zajmowali się przez długi czas Templariusze. Po burzliwych dziejach rolę tę przejęli Joannici a następnie dynastia Lusignanów. Commiaria jest winem wytworzonym z rodzimych, czerwonych odmian Mavro i Xynisteri niedaleko miasta Kolossi. Jest to bardzo słodkie wino, które pija się do kawy i deserów.
Receptura Commiarii jest najstarszą zarejestrowaną recepturą na świecie.


Nielegalny przysmak

Cypr leży na jednym z głównych szlaków migracyjnych ptaków i chwytanie ich od lat jest tu powszechne. Używa się do tego sieci albo lepów, którymi smaruje się gałęzie. Jako przynętę wykorzystuje się nagrania ptasiego śpiewu. Wiele z ptaków podawanych jest jako przysmak w miejscowych restauracjach, choć ich łapanie jest zakazane- twierdzą ekolodzy. Raport w tej sprawie przygotowany przez cypryjski oddział organizacji Birdlife i brytyjskie Królewskie Towarzystwo Ochrony Ptaków został przedstawiony komisji ochrony przyrody Rady Europy, cypryjskiemu rządowi i Komisji Europejskiej. Około 90 proc. ptaków wędrownych, które migrując z Europy do cieplejszych stref klimatycznych, przelatują nad Cyprem, jest chronionych. Znajdują się wśród nich gatunki zagrożone wyginięciem. Na Cyprze potrawa z tych ptaków, zwana "ambelopoulia", kosztuje w restauracji około pięciu dolarów. Ptaki zazwyczaj są smażone i zawijane w liście winorośli.
Italia znaczy Włochy

Zapewne każdy Polak zastanawiał się, dlaczego Italia to po polsku Włochy. skąd w naszym języku tak dziwne słowo, podczas gdy zdecydowana większość Europejczyków pozostaje blisko słowa Italia (np. Italy, Italie, Italien). Pora przyjrzeć się bliżej tej zagadce.
W dawnej polszczyźnie używano firmy Italia, jednak z czasem upowszechniła się nazwa Włochy. skąd wzięła się tak odmienna forma, można się jedynie domyślać i domniemywać. Najprawdopodobniej wszystko zaczęło się od celtyckich i romańskich plemion, które Niemcy określali mianem "Walh”. W językach słowiańskich zadomowiła się forma "Wołch", która objęła swym znaczeniem wszystkie ludy romańskie. Potem doszło do przekształcenia słowa w formę lepiej nam znaną "Włoch". Polacy ograniczyli znaczenie tego słowa do określenia mieszkańców Półwyspu Apenińskiego. I tak już zostało, choć z inicjatywy Włochów, którym owa nazwa nie przypadła do gustu, podejmowano próby zmiany. Polacy okazali się jednak wierni swojemu określeniu.
Współcześnie w języku polskim obowiązuje forma Włochy (Włosi, włoski), natomiast Italia bywa używana jako ozdobnik stylistyczny oraz na określenie starożytnego państwa na Półwyspie Apenińskim. Na pocieszenie dodajmy, że nie tylko Polacy wyróżniają się w tej dziedzinie. Węgrzy również postanowili zrobić "krok w bok" i nazwali Italię... Olaszország.
Oryginalnie, nieprawdaż?



klasztorne bale W osiemnastowiecznej Wenecji zamknięcie się w klasztorze wcale nie oznaczało dla dziewczyny pożegnania radości życia doczesnego. W czasie karnawału, kiedy cała Wenecja szaleje, szaleństwo nie omijało murów zakonnych, nawet tych o ostrej regule. Urządzano bale dla publiczności w rozmównicach, tzw. parlatoriach, a siostrzyczkom zakonnym wolno było obserwować zabawę poprzez kratki. Jako ciekawostkę warto dodać, że były to z reguły bale maskowe, przy tym chodzenie w maseczce balowej po ulicy (czy używanie gondoli) nie było czymś nadzwyczajnym. Tylko wysoko postawionej arystokracji wolno było na balu występować bez maseczki.
Źródło: Dziwy i dziwadła obyczajowe, Roman Antoszewski



Camerlengo w Watykanie Camerlengo to ważny urzędnik w hierarchii watykańskiej, choć rzadko spełnia on swoje funkcje, ze względów, powiedziałbym, obiektywnych. Jest to kardynał zawiadujący sprawami Kościoła w czasie interregnum (po śmierci papieża i przed wyborem następcy). Do obowiązków jego należy organizacja pogrzebu papieża i konklawe. Ale zanim to nastąpi, do niego należy oficjalne potwierdzenie śmierci papieża. Robi to w następujący, zgodny z wielowiekową tradycją, sposób. Camerlengo pochyla się nad ciałem papieża i srebrnym, ceremonialnym młoteczkiem stuka go w czoło zwracając się do niego silnym głosem po imieniu, ostatnio było to "Giovanni Battista Enrico Antonio Marie, czy zmarłeś?" Po tym pytaniu Camerlengo czeka całą minutę na odpowiedź. Kiedy nie ma odpowiedzi, powtarza rytual po raz drugi i następnie, jeśli ciągle nie ma odpowiedzi, po raz trzeci. Kiedy w dalszym ciągu papież milczy, Camerlingo odwraca się do zebranych dworzan i wygłasza orzeczenie, ostatnio brzmiało ono: "Papież Paweł naprawdę nie żyje..". To dopiero uruchamia przygotowania pogrzebowe. Źródło: Dziwy i dziwadła obyczajowe, Roman Antoszewski



`Prawo Romulusa Najstarsze prawo rzymskie, t.zw. `Prawo Romulusa' zobowiązywało rodziców do wychowywania synów i pierworodnych córek. i aż do późnych czasów Cesarstwa Rzymskiego wielu Rzymian dostosowywało się do tego zalecenia. W mieście były specjalnie przeznaczone miejsca dla porzucania noworodków, m.in. podnóże kolumny Lactaria. Porzucano zwykle dziewczynki. ale często i nieślubnych czy kalekich chłopców, lub jeśli ich urodzenie wiązało się z jakimiś diabelskimi znakami. Źródło: Dziwy i dziwadła obyczajowe, Roman Antoszewski



Rzymska pasta do zębów Starożytni Rzymianie produkowali pastę do zębów ze sproszkowanego pumeksu rozrobionego w ludzkiej urynie. Urynę używano też jako płyn do przemywania ust. Bogate arystokratki Rzymu ceniły sobie najbardziej urynę specjalnie importowaną z Portugalii, jako że uchodziła za najmocniejszą na kontynencie europejskim. Źródło: Dziwy i dziwadła obyczajowe, Roman Antoszewski



Wybuch Wezuwiusza mógłby zabić 3 mln osób

W razie ewentualnego wybuchu Wezuwiusza mogłyby zginąć nawet trzy miliony osób- twierdzą specjaliści z amerykańskiego czas opisma "National Geographic". Włoscy specjaliści, obserwujący na co dzień górujący nad Neapolem wulkan, nie podzielają tych obaw, które ich zdaniem są nieuzasadnione. Wezuwiusz, jeden z trzystu czynnych i najniebezpieczniejszych wulkanów na świecie, jest pod stałą obserwacją, 24 godziny na dobę. Uwadze naukowców nie umknie najmniejszy ruch terenu, nawet o pięć milimetrów. Dlatego nie mogą się on zgodzić z opinią uczonych amerykańskich, twierdzących, że najbliższa erupcja będzie groźniejsza od zagłady Pompei w 79 roku naszej ery. Przebudzenie Wezuwiusza zagraża osiemnastu gminom, leżącym na jego zboczach i zamieszkanym przez 600 tysięcy osób. Plan ich ewakuacji jest opracowany w najmniejszych szczegółach i zupełnie realny. Tym bardziej, że jak powiedział dyrektor obserwatorium na Wezuwiuszu Marcello Martini, od pierwszych jego pomruków do erupcji minąć mogą tygodnie, a nawet miesiące. Wulkan milczy od 1945 roku.


Muzeum Wiatru BORA

Inicjatywa wyszła od grupy kilkunastu zapaleńców, którzy podzielają opinię malarza z XIX wieku Carlo Wostry'ego, że "jedyną prawdziwie oryginalną rzeczą, jaką mamy w Trieście, jest bora". W muzeum wiatru znalazłyby się eksponaty i dokumenty związane z historią wykorzystania przez człowieka siły wiatru, jak wiatraki czy żagle, ale również najnowocześniejsze urządzenia do produkcji energii elektrycznej. Główną jego atrakcją byłby jednak specjalny tunel, w którym zwiedzający na własne życzenie mogliby przekonać się, co znaczy zetknięcie się z borą, ale też ze zwykłym huraganem czy trąbą powietrzną. Na to wszystko nie ma miejsca w tymczasowej siedzibie muzeum, nazwanej "magazynem wiatrów". Zgromadzono buteleczki szklane i plastikowe, woreczki i tekturowe pudełka, gliniane dzbanuszki i blaszane puszki, w które "złapano"Wiatry ze wszystkich niemal stron świata. Jest tam i portugalski ciepły "Nortada de Carrapateira", i monsun z Burkina Faso, i Nyala z Darfuru, a nawet prawdziwa burza z Rhonda Valley w Walii. Do zbiorów przyjęto także przesyłkę z Francji od niejakiego Oliviera Douzou, który schwytał do szklanej buteleczki własne kichnięcie.


WENECJA WYLUDNI SIĘ?

Jeżeli mieszkańcy Wenecji będą w dalszym ciągu ją masowo opuszczać, to w 2030 roku w mieście nikt nie pozostanie, a turyści będą ją odwiedzać niczym Disneyli. Obecnie każdego roku wyjeżdża stamtąd na zawsze około 2500 dotychczasowych mieszkańców, co znaczy zdaniem ekspertów, że za 24 lata nie będzie tam już nikogo. podczas gdy w ciągu 40 lat ludność Wenecji zmniejszyła się o połowę- ze 120 tysięcy do około 60 tysięcy osób- cały czas rośnie liczba przybywających tam turystów. Rocznie odwiedza ją 18 milionów gości, około 50 tysięcy dziennie. Zarazem przewiduje się, że w ciągu dwóch najbliższych dekad liczba turystów wzrośnie dwukrotnie- do 100 tysięcy każdego dnia. Exodus mieszkańców jest rezultatem stałego podnoszenia się poziomu wody w mieście; w ciągu pięciu lat wzrósł on o pięć centymetrów. To zaś w konsekwencji prowadzi do kolejnych powodzi, dalszego niszczenia budynków, także mieszkalnych. Stały brak funduszy na ich konserwację i ratowanie miasta prowadzi w konsekwencji do znacznego obniżenia się poziomu życia i ucieczki przede wszystkim młodych ludzi. W Wenecji pozostali głównie najstarsi mieszkańcy; w tej chwili jedna czwarta z nich ma więcej niż 64 lata. Młodzież stanowi niecałą jedną czwartą populacji. Jeśli proces ten nie zostanie zahamowany, w 2030 roku całkowicie opustoszała Wenecja będzie otwierana rano dla turystów i zamykana wieczorem, a przy bramie wjazdowej trzeba będzie kupić bilet wstępu.


EROTYCZNE POMPEJE

Setki turystów stoją w kolejce we włoskich Pompejach, żeby wejść do jednego z najbardziej ekstrawaganckich dawnych domów publicznych. Odrestaurowane freski na ścianach przedstawiają różne pozycje łóżkowe. W budynku, który ma 2000 lat, można obejrzeć erotyczne freski. Teraz, po zakończeniu kosztownych prac konserwatorskich, turyści podziwiają je w pełnej okazałości. Lupanar (od łacińskiego określenia 'lupa' oznaczającego 'prostytutka') jest aktualnie jedną z największych atrakcji Pompei. Miasto zostało zalane lawą z Wezuwiusza w 79 r. n.e. W tamtych czasach prostytucja nie była zakazana. Większość prostytutek była niewolnicami i pochodziła z Grecji. Według archeologów, cena, jaką pobierały za usługę przedstawicielki najstarszego zawodu na świecie była równorzędna ośmiu kieliszkom wina. Miejsce przyciąga dużo turystów. Jak twierdzi jeden z przewodników, niewiele jest tam do zobaczenia, ale dużo rzeczy można sobie wyobrazić!

Gotowość Grecji do sprzedaży i najmu wysp


[2012-09-13] Grecki Fundusz Prywatyzacyjny wyznaczył 40 niezamieszkałych wysp i wysepek, które zamierza wynająć na okres 30 do 50 lat i w ten sposób podreperować finanse kraju. są to terytoria o korzystnym położeniu i ukształtowaniu, położone blisko kontynentu, z rozwiniętą infrastrukturą, których najem nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa Narodowego Grecji. Obecnie obowiązujące regulacje prawne nie zezwalają na ich sprzedaż. Na razie żaden z polityków nie zapowiada zmiany, jednak Dyrektor Funduszu oznajmił, że aktualnie trwają prace nad zmianą prawa, które umożliwiłoby najemcom wznoszenie budynków na nowych nabytkach.

Do 2020 roku Fundusz musi zebrać 50 mld euro z tytułu prywatyzacji, do końca 2015 – 19 mld. Tymczasem, do tej pory zgromadził jedynie 1,8 mld, czym ściągnął na siebie krytykę europejskich oficjeli.

Wyspy do wynajęcia, które znalazły się na liście Greckiego Funduszu Prywatyzacyjnego, są przeróżne: od maleńkich (0,5 km kw) po nieco większe (3 km kw.), i przeznaczone są przede wszystkim pod inwestycje turystyczne i rekreacyjne (np. obiekty do gry w golfa).

Fundusz ocenił 562 wyspy spośród 6 tysięcy należących do Grecji. Część z nich znajduje się w posiadaniu prywatnych właścicieli (np. Skorpios należy do Ateny Onasi, córki Arystotelesa Onasisa). Sprzedaż ziemi publicznej jest jednak dla Greków tematem drażliwym. W 1996 r. nieomal doszło do wojny pomiędzy Grecją i Turcją, w wyniku tzw. incydentu Imia (od greckiej nazwy wysepki położonej na Morzu Egejskim, w Turcji znanej jako Kardak). Propozycja sprzedaży wysp, jaką w ubiegłym roku wystosowali wierzyciele kraju wywołała silny opór nie tylko wśród greckiego społeczeństwa, ale i wśród polityków – ówczesny premier, Giorgos Papireu podkreślił wówczas, że popiera ustawę zakazującą zawierania aktów kupna- sprzedaży wysp.

Tymczasem, dwa tygodnie temu, Minister Obrony Izraela Ehud Barak poprosił siły zbrojne swojego kraju o rozważenie zakupu lub wynajęcia jednej z greckich wysp, którą następnie marynarka wojenna użyłaby w celach szkoleniowych. Siły Zbrojne Izraela zarzuciły tymczasowo projekt ze względu na własną sytuację finansową. Jak podaje gazeta Haaretz, Sztab Główny oraz marynarka wojenna nie były zachwycone pomysłem – wolź bowiem zacieśniać z Grecją współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa na szczeblu dyplomatyczno-politycznym.

Anyżkowy tron- OUZO

To tradycyjny napój alkoholowy pochodzenia Greckiego. Ma 48% i jest to alkohol destylowany z zacieru winogronowego pozostałego po wyrobie wina, doprawiony anyżem. Jeśli zamówimy w jakimś lokalu Ouzo to dostaniemy dwie małe szklanki, w jednej będzie Ouzo a w drugiej czysta woda- należy ją dolać do Ouzo wedle swoich upodobań- po rozcieńczeniu z wodą zmienia kolor na mleczny. Ouzo ma kilka odmian, najlepsze są te z Samos, Lesbos i Tirnawos. Najlepsza, ale i najdroższa marka ma numer 12.

Służba w kostiumie kąpielowym

Greccy policjanci pełniący służbę na plażach niedaleko Aten, wyposażeni zostali w kostiumy kąpielowe. Na większości plaż greckich spotkać można mundurowych, których zadaniem jest ochrona plażowiczów przed kradzieżami i innymi niebezpieczeństwami. Przy panujących tam wysokich temperaturach, dochodzących do 30 stopni Celsjusza, policjantom ciężko jest pełnić służbę w komfortowych warunkach. W związku z tym w sezonie policjanci będą opiekować się plażowiczami umundurowani jedynie w kostiumy kąpielowe.

PAŁAC AJAKSA?


Greccy archeolodzy odKopali pozostałości pałacu, który mógł należeć do bohatera "Iliady"- Ajaksa zwanego Wielkim. Fragmenty budowli znaleziono na wyspie Salamis, na zachód od Aten. Ruiny datowane są na XIII w. przed naszą erą. są częścią kompleksu o powierzchni około 750 m2. Według archeologów, miejsce to było poszukiwane przez turystów i badaczy od XIX wieku. Zostało ono opisane w dokumentach datowanych na pierwszy wiek przed naszą erą i odnalezionych na Akropolu. Zapisana w nich lokalizacja zgadza się z opisaną, między innymi, przez Sofoklesa. Ajaks to syn Telamona, króla Salaminy. Był najdzielniejszym po Achillesie wojownikiem pod Troją. Gdy Agamemnon przekazał Odyseuszowi zbroję po Achillesie wpadł w gniew i sądząc, że morduje Greków, w szale wybił stado baranów. Gdy zorientował się co zrobił, popełnił samobójstwo.  źródło: www.onet.pl (28 MARCA 2006)

POWRÓT OLIMPIJSKICH BOGÓW


Grecki są d pierwszej instancji zezwolił na utworzenie stowarzyszenia, które ma za cel oddawanie czci 12 bogom olimpijskim- podała agencja RIA- novosti za ateńskim dziennikiem "Kathimerini". Organizacja o nazwie "Apostolos Vrachiodilis" nie uważa się za pogańską. "Chcemy po prostu swobodnie oddawać cześć bogom, których czcili nasi przodkowie"- mówią jej założyciele. Tych było, według tradycji, dwanaścioro. Na Olimpie zaś iadali Zeus i jego żona Hera, Apollo, Artemida, Hermes, Hefajstos, Afrodyta, Hades, Posejdon, Ares, Atena i Hestia. Żywiący się nektarem i ambrozją bogowie byli nieśmiertelni, ale starożytni Grecy widzieli ich jako niewolnych od ludzkich przywar i namiętności. W Grecji istnieje niezbyt liczny ruch neopogański, odwołujący się do starożytnych kultów i niechętnie widziany przez dominującą w tym kraju Cerkiew prawosławną.  źródło: www.onet.pl (27 MARCA 2006)
KONTROWERSYJNA NAZWA

Kontrowersja wokół nazwy "Macedonia" trwa od 1991 roku, kiedy przyjęła ją jedna z byłych jugosłowiańskich republik. Władze w Atenach uważają, że nazwa ta zarezerwowana jest dla historycznego regionu Grecji. Obawiają się również, że istnienie słowiańskiego państwa o nazwie "Macedonia" może być zarzewiem konfliktów w greckich prowincjach Macedonii Środkowej, Zachodniej i Wschodniej. Obecnie Macedonię pod tą nazwą uznaje ponad 120 państw, ale na forum ONZ używana jest nazwa "Była Jugosłowiańska Republika Macedonii" (lub akronim od jej nazwy w brzmieniu angielskim: FYROM), stosowana również przez NATO i Unię Europejską. (dane z 2008 r.)

Lotnisko na wodzie

Prace nad przygotowaniem podstaw prawnych pod budowę lotniska na Jeziorze Ochrydzkim zostały ukończone. Aby projekt ten mógł zostać zrealizowany, właściwe organy państwowe uzupełniły Ustawę o żegludze śródlądowej, przy wsparciu Komisji Parlamentarnej ds. Transportu i łączności. Poprawki określają w szczególności warunki konieczne do instalowania obiektów na wodzie, wyznaczania miejsc właściwych do lądowania, startowania, manewrowania i eksploatacji lotniska.
Zgodnie z Ustawą, port lotniczy na wodzie, jak i inne tego typu obiekty powinny być włączone do planów urbanistycznych, które określają strefy rozwoju obszarów turystycznych.
Zgodę na budowę lotniska wydaje Ministerstwo Transportu i Komunikacji, a uzyskać ją może licencjonowana osoba lub firma, która zawarła umowę na zakup gruntów pod turystyczną strefę rozwoju z Agencją ds. Promocji i Wsparcia Turystyki oraz otrzymała zgodę dotyczącą wykorzystania zasobów wodnych od Ministerstwa Środowiska.
podczas budowania obiektu na powierzchni wody, zgodnie z zapisami Ustawy, będą miały zastosowanie normy techniczne uznanego towarzystwa klasyfikacyjnego, które określi czy spełnione są normy techniczne i na tej podstawie wyda odpowiedni certyfikat, który potwierdzi, że obiekt wzniesiony na lustrze wody jest zgodny z przepisami technicznymi.
Na przetarg dotyczący budowy portu lotniczego na Jeziorze Ochrydzkim, który w ubiegłym roku ogłosiło Ministerstwo Transportu i Komunikacji, odpowiedziało tylko jedno przedsiębiorstwo.

Co mówią o sobie Bosanci?

  • Bośniacka głowa jest najtwardsza- tak twierdzą sami Bosanci. I dodają, że nie ma co w niej uszkodzić...


  • Jak rozróżnić Serba od Chorwata i od Muslimana? Ano tak, że Serb nie chodzi do cerkwi, Chorwat nie chodzi do kościoła, a Musliman nie chodzi do meczetu".

    Nowy blask Djurdjevgradu

  • Średniowieczna twierdza Djurdjevgrad nad miejscowością Zvornik doczekała się profesjonalnego oświetlenia, dzięki czemu będzie się doskonale prezentować po zmroku i w ten sposób przyciągać turystów w te okolice Republiki Serbskiej. Nowa iluminacja jest częścią planu rewitalizacyjnego całego obiektu. Składa się z lamp wewnętrznych i zewnętrznych, które oświetlają zarówno ściany budynku, jak i wnętrze. Przedstawiciel władz lokalnych, Danijel Dragičević, podkreśla, że to dopiero początek prac – po oświetleniu przyjdzie pora na czyszczenie murów twierdzy i uprzątnięcie terenów wokół niej. Twierdza swoją nazwę zawdzięcza serbskiemu despocie Djurdje Brankoviciu, drugiemu synowi Vuka Brankovicia i córki kneza Lazara. Z okresu powstania Djurdjevgradu pochodzi także legenda o przeklętej Jerinie, nazwanej tak dla upamiętnienia jej surowych rządów i nieudolnych poczynań, które często w literaturze uznawane są za powód klęski Serbii. Ścieżka wiodąca od murów Dolnego Miasta ku Górnemu Miastu twierdzy nosi nazwę "Ścieżki namiętności Jeriny", zgodnie z legendą o nienasyconej władczyni, która wabiła tam młodych kochanków, by później strącić ich z najwyższej wieży wprost do rzeki Driny i w ten sposób zatrzeć ślady po swoim nocnym życiu. Po rewitalizacji twierdza ma być używana do celów kulturalnych, historycznych i turystycznych. Mają tam się znaleźć hotel i restauracja oraz miejsce do organizowania publicznych występów. Zvornik to miasto w Republice Serbskiej (Bośnia i Hercegowina), zaraz przy granicy z Serbią.

    Czarnogórski Bar luksusowym kurortem
    Pomimo wielu kontrowersji, wkrótce zostanie rozpisany przetarg na sprzedaż terenów przylegających do Plaży Królowej. Obecnie trwa końcowy etap przygotowywania niezbędnej dokumentacji. W najbliższych dniach planowane jest także rozpisanie przetargu na budowę oczyszczalni ścieków, której budowa wg założeń ma się rozpocząć już w lutym 2013r. – a wszystko po to, żeby poprawić miejską infrastrukturę i Bar stał się eleganckim kurortem. Takie deklaracje padły ze strony prezydenta Baru, Žarka Pavićevicia podczas wizyty w mieście ministra finansów Milorada Katnicia.

    Minister Katnić wyraził aprobatę dla tych inicjatyw. Jego zdaniem wszelkie przedsięwzięcia wzbogacające ofertę turystyczną przyczyniają się do ożywienia gospodarczego w regionie i tym samym wpływają na poprawę jakości życia okolicznych mieszkańców.

    Bar, dotychczas kojarzony przede wszystkim z największym i najważniejszym portem w Czarnogórze oczekuje na inwestorów, którzy wyłożą pieniądze na budowę infrastruktury turystycznej o wysokim standardzie i tym samym poprawią konkurencyjność miasta. Zdaniem Žarka Pavićevicia, w ciągu kilku najbliższych lat Bar ma szansę stać się atrakcyjnym kierunkiem turystycznym, znanym na świecie i przyciągającym na wakacyjny wypoczynek zamożnych gości.

    Zmianie sposobu postrzegania Baru mają służyć planowane inwestycje. Teren wokół Plaży Królowej (działka przeznaczona na sprzedaż znajduje się w granicach administracyjnych dwóch gmin – Bar i Budva) został przeznaczony pod budowę luksusowego kompleksu turystycznego. To zresztą nie jedyna taka inwestycja w gminie Bar – w zatoce Maljevik ma powstać luksusowe miasteczko o zróżnicowanej ale harmonijnej architekturze wzorowanej na zabudowie starego miasta w Dubrowniku, terenami rekreacyjnymi oraz mariną. Projekt jest wart 220 mln EUR i jest najdroższą z obecnie planowanych inwestycji w czarnogórską turystykę. Chociaż Maljevik ma realną szansę stanowić godną konkurencję dla Porto Montenegro, na skutek nieporozumień inwestora, rosyjskiej spółki Mercury Group z władzami miasta budowa do tej pory się nie rozpoczęła. Zarówno Ministerstwo Turystyki jak i Žarko Pavićević liczą jednak, że wkrótce inwestycja dostanie zielone światło.

    MUZEUM OLIWY

    We wsi Mirca na dalmackiej wyspie Brac powstało Muzeum Olejarstwa. Można w nim oglądać stare maszyny i fotografie związane z produkcją oliwy. Muzeum znajduje się w fabryce z lat 50. ubiegłego wieku. Zwiedzając go można poznać proces produkcji, kupić oliwę lub zrobione na jej bazie mydło. Przewodnicy dodatkowo oprowadzą po okolicznych plantacjach i opowiedzą o leczniczych właściwościach oliwy. Na wyspie Brac działa jeszcze 8 olejarni, w których dziennie przetwarza się około 200 tys. oliwek.

    Przepołowiony geniusz

    Nikola Tesla, etniczny Serb, urodził się w lipcu 1856 r. Na terytorium monarchii austro- węgierskiej. Dziś jego rodzinna wioska Smiljan leży w samym środku Chorwacji. Sam Nikola podkreślał, że był jednakowo dumny zarówno ze swej chorwackiej ojczyzny, jak i swojego serbskiego pochodzenia. Bez jego wynalazków nie powstałyby radio, telefon, telewizja, a nawet baterie słoneczne. (news z 2006)
    NA NARTY DO TURCJI

    W górach Anatolii w Turcji pokrywa śniegu ma zimą nawet trzy metry grubości. Obecnie tureckie ośrodki narciarskie odwiedzają głównie Rosjanie, jednak nie brakuje też turystów z Zachodu. Polaków jest tam jeszcze bardzo mało, gdyż nie kojarzą Turcji z wypoczynkiem zimowym.
    CZYTAJ więcej

    Polonezkoy- polska wieś nad Bosforem

    E-book:

    Księgarnia:

    Stambuł, perła Turcji, jedno z najpiękniejszych miast na świecie, położony jest częściowo w Europie. Jednak wystarczy spacer jednym z dwóch mostów nad Bosforem lub przeprawa statkiem, aby znaleźć się w Azji.
    Na północnym wschodzie od centrum miasta, w dystrykcie Beykoz, znajduje się niezwykłe miejsce o nazwie Polonezköy, co w języku polskim oznacza po prostu polską wieś. Dawniej noszące nazwę Adampol, było niegdyś najbardziej znaną polską wsią na obczyźnie. Trzeba jednak dokładnie zagłębić się w historię Stambułu i jego okolic, aby natrafić na informację o tym niezwykłym miejscu. Niewiele osób wie, że właśnie w Turcji możemy znaleźć kawałek polskości.

    Adampol został założony w XIX wieku przez polskich emigrantów. Książę Adam Czartoryski i jego współpracownik, Michał Czajkowski, znany w Turcji jako Sadyk Pasza w głównej mierze przyczynili się do powstania tego miejsca. W 1841 roku Czajkowski, z polecenia księcia, kupił ziemię, na której mogli osiedlać się powstańcy. To właśnie od imienia Adam nadano osadzie nazwę Adampol. Jest to istotne ze względu na to, że wiele przewodników błędnie wywodzi nazwę wsi od Adama Mickiewicza.

    Adampol stał się miejscem azylu i ośrodkiem działalności politycznej polskiej emigracji. Po I wojnie wielu z mieszkańców zdecydowało się na powrót do kraju. Jednocześnie Adampol przeżywał powtórny rozkwit, jak gdyby został na nowo odkryty przez świat. W czasie II wojny światowej nastały trudne dla wsi czasy. Turcy, chcąc zachować neutralność, zabronili Polakom obchodzenia świąt Narodowych, w tym szczególnie ważnego dla emigrantów 3 maja. Po wojnie kontakty z ojczyzną, zniewoloną przez komunizm, wyraźnie osłabły.

    Obecnie Polonezköy jest miejscem typowo turystycznym. Dawniej mieszkańcy uprawiali tradycyjne polskie rośliny oraz posługiwali się archaiczną polszczyzną. Aż do lat 60 XX wieku wieś zachowała swój rustykalny charakter. Obecnie większość mieszkańców stanowią Turcy, jedynie około czterdziestu osób włada płynnie językiem polskim. Co ciekawe, wójtem jest zawsze Polak. Z upływem czasu wieś uległa industrializacji i obecnie jest to skupisko hoteli i restauracji specjalizujących się w polskiej kuchni.

    podczas wycieczki po Stambule warto odwiedzić Polonezköy. Każdego lata odbywa się Festiwal Wiśni, którego hasłem przewodnim jest wzmacnianie kulturowych relacji pomiędzy Polską a Adampolem. Każdego roku w czerwcu do wsi zjeżdżają się politycy, lokalni tancerzy oraz turyści, aby uczestniczyć w obchodach corocznego święta polegającego na prezentacji polskich tańców ludowych oraz folklorystycznych pieśni. Turcja zaskakująca nas każdego dnia, to nie tylko tańczący derwisze, doskonała kuchnia, Pamukkale czy Kapadocja. To również kawałek polskiej historii.
    Wampiry przyciągają turystów do Bułgarii


    Biura podróży odnotowują coraz większe zainteresowanie "wakacjami z wampirami" od czasu odkryćia na początku czerwca szczątków w Sozopolu, małym miasteczku nieopodal Burgas. Liczące ok. 700 lat szczątki zostały pchnięte metalową sztabź w pierś, która miała uniemożliwić powstanie "wampira" z martwych.
    Bozhidar Dimitrov, archeolog, który odkrył szczątki zakłada, że należą one do znanego pirata Krivicha Crookeda i podejrzewa, że jego umiejętności "pirackie" sprowadziły na niego podejrzenia uprawiania czarnej magii i doprowadziły go do śmierci.
    Agencje turystyczne notują coraz większe zainteresowanie wampirzą turystyką szczególnie z Niemiec i Wielkiej Brytanii oraz Rosji i Stanów Zjednoczonych. Aby poradzić sobie z coraz większym zainteresowaniem wyKopaliskami w Sozopolu, naukowcy postanowili przenieść szczątki w Muzeum Naorodowego w Sofii, gdzie przygotowano dla nich szklaną gablotę.
    Naukowiec tłumaczy, że według wierzeń pogańskich zmarłym, których za życia uważano za "niegodziwych", w dniu pogrzebu przekłuwano serce drewnianym lub żelaznym kołkiem, aby uniemożliwić im powstanie z martwych i przemianę w wampiry. Praktyki takie stosowane były jeszcze w XX wieku.
    - Ich trumny były zabijane gwoździami, by nie zdołali z nich wyjść o północy już pod postacią wampirów – tłumaczy Dymitrow.
    Odkryte w Sozopolu szczątki to kolejne takie znalezisko w Europie w ostatnich latach. Zdaniem Bozhidara Dymitrowa w Bułgarii jest ich około setki.
    Zwiększone zainteresowanie turystów wampirami postanowiły wykorzystać również inne miasta, w których dokonano podobnych odkryć